POLSKIE RADIO ŁÓDŹ - audycja "MELPOMENA"

sobota 13.05

Grażyna Papier: Witam serdecznie, pan Dariusz Bilski...

Dariusz Bilski: Dzień dobry.

GP: ...i pan Maciej Staniecki.

Maciej Staniecki: Dzień dobry.

GP: Pan Dariusz, szef Teatru Imienia Róży Van Der Blaast...

DB: Zgadza się (uśmiech).

GP: A pan Maciej?

DB: A pan Maciej prawa ręka szefa, bardzo istotna osoba w teatrze.

Róża Van Der Blaast to jest postać z dramatu Witkacego pod tytułem "Bezimienne Dzieło" - kobieta muzyk. Oczywiście płomiennowłosa jak to u Witkacego. Witkacy jest takim opiekunem duchowym naszego teatru z racji swojej Czystej Formy, którą na swój sposób w tym teatrze realizujemy.

GP: Spotkaliśmy sie tu dlatego, że jutro o godzinie 19.00 na deskach Teatru 77 wystawiacie swój ostatni spektakl - "Pielgrzym", spektakl, który w zasadzie kończy tegoroczny sezon artystyczny w waszym teatrze.

DB: Kończy na pewno w Łodzi, natomiast tak naprawdę zakończeniem sezonu będzie nasz występ na Festiwalu Teatralnym MALTA'98, ponieważ już wiemy, że tam wystąpimy, choć nie znamy jeszcze dokładnego terminu.

Bardzo ciężko jest mówić o naszych sektaklach dlatego, że one są tworzone w specyficzny sposób. Nie ma w tych spektaklach bohaterów, nie ma fabuły, natomiast...

GP: Jest muzyka, jest ruch...

DB: Tak, jest muzyka, jest ruch, jest tekst, ale to wszystko jakby splecione ze sobą i mające głównie na celu wytworzenie pewnej atmosfery, pewnego klimatu. Dotarcie do widza w sposób nie bezpośredni, opowiadający o czymś ale raczej dotykając jego wrażliwości. Ciężko więc jest opowiedzieć o czym są spektakle, raczej należy je oglądać niż o nich mówić.

GP: Dochodziły nas słuchy, że czujecie się jako teatr trochę niedoceniani w środowisku.

DB: Nie, to nieprawda (uśmiech). Absolutnie nie o to chodzi. Sprawa, która sie rozgrywa wokół naszego teatru w środowisku jest bardzo dziwna i mam nadzieję, że jakoś się wyjaśni. W każdym razie jest tak, że o naszym teatrze krąża bardzo przykre opinie, zupełnie zresztą bezpodstawne i cały czas próbując wejść w jakieś nowe rejony, porozmawiać z dziennikarzami czy zorganizować występ w jakimś nowym miejscu natykamy sie na te opinie, które strasznie nam przeszkadzają i które musimy ciągle przełamywać i udawadniać kolejnym osobom, że to nieprawda, że nie jesteśmy awanturnikami, że nie jesteśmy osobami, którym zależy wyłącznie na stworzeniu jakiejś prowokacji.

MS: Podstawowy problem polega chyba na rożnicy w tym jak my podchodzimy do istoty przedstawień. Nam chodzi głównie o to, żeby pokazać to publiczności. Nie zależy nam na tym, żeby występować na festiwalach i walczyć o nagrody. Próbujemy więc prowadzić jakąś niezależna, własną linię. Próbujemy uniezależnić sie finansowo, zdobyć własną salę. I nasze postępowanie, którego głównym celem jest osiągnięcie owej niezależności często jest źle odbierane. Jesteśmy brani za ludzi, którzy za wszelką cenę chcą wyłamać się ze środowiska i jeszcze zrobić przy tym temu środowisku...

DB: Krzywdę (uśmiech).

A to zupełnie nie o to chodzi. Chcemy po prostu być niezależni, a ponieważ ciężko jest być niezależnym, chyba wszyscy zdają sobie z tego sprawę, cięzko jest być niezależnym w Łodzi, gdzie są tak silne osobowości, które teatr nieformalny skupiają wokół siebie, wobec tego musimy o to walczyć i tak to wygląda.

GP: Czy ta cała wasza dotychczasowa działalność, oprócz tego, że dajecie przedstawienia, dajecie spektakle opiera sie na tej walce (śmiech)?

DB: Wie Pani, że trochę na to wychodzi (śmiech). To jest jakiś istotny bardzo rozdział naszej działalności. My absolutnie nie chcemy tego ani kultywować, ani kontynuować, ale tak jest, że przychodzimy do pana dyrektora Teatru 77, żeby porozmawiać z nim o możliwości występu w tym teatrze i w pierwszych słowach dowiadujemy się, że "opinię mamy fatalną". I wciąż zastanawiamy się dlaczego tak jest, bo nie sądzę, żebyśmy na tę opinię zasłużyli.

GP: Mimo tej opinii dostaliście scenę.

DB: No, całe szczęście. To jest niewątpliwie nasz sukces. I oczywiście przysługa ze strony pana dyrektora Hejduka.

GP: "Pilegrzym" Teatru Imienia Róży Van Der Blaast jutro o godzinie 19 na deskach Teatru 77.