|
* * * - Zastanów się. Jesteśmy straceni.
- Czy ja i Krówka też umrzemy?- Tak. - A Bóg? ... * * * Okrąglutki księżyc rządził na zachmurzonym niebie. Kłęby pary wodnej pchane przez wiatr, przesłaniały swego władcę. Nad miastem zalegała noc. Cichy mrok omywał kamienne budynki, próbujące w swej pysze wznieść się ponad wszystko. Miasto spało. Jedynie w dzielnicach zabawy wciąż wrzało. Było to jedyne miejsce na Matce Ziemi, w którym nigdy nie było nocy. Mroczna pani nie miała tam wstępu. Jednak z mostu nie było widać rozpusty, nie było widać zbrodni. * * * Adam spojrzał w dół. Szeroką drogą mknęły samochody. Drogą Donikąd. * * * - Ale jeśli będziemy grzeczni - ja i Krówka, to dostaniemy nagrodę? - Nagrodę? - No tak. Jak na filmach. - W życiu nikt nie daje nagród. - A Bóg? ... * * * Adam zastanawiał się, czy powinien. Nie wiedział, czy warto. Żyć, czy nie? Długo szukał odpowiedzi na to pytanie. Nie znalazł. Żył właściwie tylko z przyzwyczajenia. Żył odkąd pamiętał. Zresztą nigdy nie miał siły tego zmienić. Właśnie po to wszedł na most. Aby się zastanowić. Łatwiej podjąć decyzję, gdy jest się blisko zarówno jednego, jak i drugiego wyjścia. Długo siedział wśród stalowych lin i wiatru. Nie potrafił się skupić. Wciąż powracały obrazy. Nadal trzymał na rękach ciało... * * * - Myślisz, że pójdziesz do Nieba? - Może... Raczej do Piekła. - Też tak myślę. - Dlaczego? - Zrobiłeś coś złego. - Co masz na myśli? - Mnie i Krówkę. - Przestań już o niej mówić! Przecież to tylko zabawka! - Kłamiesz! Znowu kłamiesz! Za to cię nienawidzę! Pójdziesz do Piekła, zobaczysz. Za mnie i Krówkę. - Czy ty nic nie rozumiesz? Nie ma Piekła. N i e ma. - A Niebo? ... * * * Adam sięgnął do wewnętrznej kieszonki płaszcza. Wydobył z niej małą piersiówkę. Alkohol przeniknął jego ciało. Poczuł jego smak. Ostry i cierpki. Znał go dobrze. Mały łyk pozwalał mu zapomnieć o bólu. Nie myślał wtedy o świecie i źle. W ogóle nie myślał. Był wolny. Jak zawsze najpierw poczuł delikatne szumienie. Świat nie był już płynny. Obrazy przeskakiwały. Nic nie było prostsze. * * * - Lubisz mnie? - Dlaczego miałbym cię lubić. Znam cię niecałą godzinę, siedzisz obok i rozmawiasz ze mną. Nie, nie lubię cię. - A ja cię lubię. Krówka mówi, że też cię lubi. - Za co? Za co, do cholery, mnie lubicie?! - Za to, że... nie wiem. Tak po prostu. - Nie można lubić ludzi tak po prostu. - Można. Ja lubię. - Ludzi nie można... * * * Zza stalowego dźwigara wyszła dziewczynka. Jasne włoski opadały na bladą twarz. Dziecko ubrane było w czerwoną kurtkę. Przytuliło do siebie pluszową krówkę i spojrzało na Adama. Dziewczynka stała i wpatrywała się olbrzymimi oczyma w skuloną postać mężczyzny. Stała i patrzyła. Adam przechylił piersiówkę. * * * - Małe dziewczynki nie chodzą po mostach. - Dorośli mężczyźni też nie.
- Już nie jestem mężczyzną.... * * * Dziewczynka usiadła obok Adama. Pluszowa krówka leżała na jej kolanach. Mężczyzna poczuł dotyk drobnej rączki na swojej twarzy. - Płakałeś. - powiedziała dziewczynka. Adam nie odezwał się. * * * - Dlaczego jej nie uratowałeś? - Próbowałem. - I co? - I nic, nie udało mi się. - Być może nie starałeś się. - Jeden Bóg wie, jak się starałem - Bóg? ... * * * Dziewczynka wysunęła swoją rękę. - Na imię mam Ania. A to jest Krówka. - wskazała na maskotkę. Adam nie odezwał się. Patrzył na dziecko. Czerwona kurtka. Zupełnie jak Asia. Zupełnie jak jego mała córeczka. Jak ona, ale... - Dlaczego się nie odzywasz? - spytała. - Nie chcę z tobą rozmawiać. Chcę, żebyś sobie poszła. Odejdź. - Lubisz mnie? ... * * * - Wiesz, jesteś bardzo do niej podobna. - Może nią jestem? - Co ty mówisz? - Może nią jestem? - Tak... to całkiem możliwe. * * * - Adam... - Tak? - Powiedz mi coś o Bogu. - Sama się dowiesz. ... * * * Stali na krawędzi. W dole nieustannie pędziły samochody. Donikąd. Trzymali się za ręce. Dziewczynka tuliła maskotkę. - Skoczmy. - powiedział Adam. - Krówka też musi? - Wszyscy. Oderwali się. Ich ciała powoli zaczęły opadać. |
poprzednia strona ||| spis treści ||| następna strona aktualny: flash ||| archiwalia ||| linki ||| kontakt ||| spis autorów ||| |